Co to jest Engagament Rate? Jak go obliczać? Gdzie obejrzeć mecz reprezentacji… A nie, dobra. To nie jest tego typu wpis pod SEO, który napakuję słowami kluczowymi, a bardziej poradnik dla tych, którzy chcieliby zacząć porównywać swoje profile z innymi.


Czym jest Engagement Rate, czy po polsku Wskaźnik Zaangażowania? Mogę zacząć od tego czym on nie jest. A nie jest tylko wskaźnikiem tego jak zaangażowani są nasi obserwujący, bo coraz częściej nasze treści mogą być proponowane osobom, które strony nie obserwują (trochę więcej o tym w tym tekście).

A jeśli korzystamy z narzędzi reklamowych, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać, bo przecież docieramy w wielu przypadkach do osób, które dopiero MOGĄ zostać naszymi obserwującymi.

I dlatego ten wskaźnik pomimo swojej uniwersalności, ma pewne wady.

Wskaźnik uniwersalny?

Zasadniczo metodologii obliczania ER jest kilka i większość opiera się właśnie na zestawieniu liczby interakcji do liczby obserwujących. Tylko co jeśli, mamy tych obserwujących mało, a nasze treści wirusowo się rozchodzą i w ciągu miesiąca docierają do na przykład 300% audytorium, które uzbieraliśmy?

To wtedy wychodzą nam jakieś absurdalne liczby w postaci 321% Engagement Rate na przykład. Bardzo fajnie to wygląda, ale czy odpowiada rzeczywistości? I przede wszystkim czy pozwala nam na porównywanie się z innymi stronami?

Nie bardzo właśnie.

Stąd ja przyjmuję metodologię opartą o liczbę wyświetleń.

I tutaj dochodzimy do kolejnej zagwozdki. Co to oznacza łączna liczba interakcji?

Tu przyjmuję wszystkie reakcje, komentarze i udostępnienia widoczne na profilu. Z kolei wyświetlenia, to wszystkie impresje treści opublikowanych i publicznych. Bez dark postów, czy reklam targetowanych na wąskie grupy docelowe.

To oznacza, że jeśli sami chcemy sobie ER obliczyć, to znowu powstaje pewna luka. Bo nie bierzemy pod uwagę wszystkiego co strona emituje.

Czemu jeszcze biorę pod uwagę wyświetlenia, a nie zasięg unikalny? Znowu wynika to z tego, że przecież możemy opublikować kilka postów w miesiącu, a te zazwyczaj zbierają więcej wyświetleń, niż zasięgu, bo użytkownicy przecież mogą widzieć nasze komunikaty kilkukrotnie. Prawda?

Na przykład mając 2 000 zasięgu na stronie, przy opublikowanych 5 postach mamy 10 000 wyświetleń. Czyli średnio wyświetliliśmy się każdemu użytkownikowi 5 razy, co by sugerowało, że potencjalnie widzieli też wszystkie posty. Także taka miara jest bardziej relewantna do tego ile kontaktów mamy z naszymi odbiorcami.

Było o wadach, to może zaleta ER? A jest taka, że możemy znaleźć wiele badań, które odnoszą się do średnich miar zaangażowania według platform, branż i nawet wielkości stron. Łatwiej o znalezienie jakiegoś punktu odniesienia, czy robimy naszą robotę dobrze.

Jeśli szukacie takiego badania, to polecam zwłaszcza raport Dash Hudson dotyczący benchmarków z różnych branż. Do pobrania tutaj.

A jeśli chcę stosować inny wskaźnik do opisywania rozwoju swoich profili?

Proszę bardzo, jest taki. Nazywa się Interactivity Index i jest wykorzystywany przez naszą rodzimą firmę analityczną, Sotrender.

Tu możecie poczytać więcej, a ja już Wam tłumaczę o co w nim chodzi.

Otóż obliczenie Interactivity Index jest bardzo proste. Bierzemy nasze interakcje, dzielimy je według rodzaju i przypisujemy następujące rangi.

  • Reakcja/polubienie – 1 punkt
  • Komentarz – 4 punkty
  • Post na profilu – 12 punktów – to się coraz rzadziej zdarza, więc można nawet pominąć
  • Udostępnienie – 16 punktów

Czyli jeśli w miesiącu mój profil uzyskał pod postami 300 reakcji, 20 komentarzy i 4 udostępnienia, to mam 444 punktów. Proste, prawda? I co miesiąc można sobie ten wynik spisać i sprawdzać, czy rośnie, maleje, jaki jest trend.

Ok, ale chcę się porównać z konkurencją, to co mam zrobić? Wtedy bierzesz swój wynik i dzielisz go przez liczbę fanów, a potem mnożysz przez 1 000. To samo dla konkurenta, który przecież może mieć większą stronę, ale finalnie na przykład wyjdzie, że angażuje gorzej w proporcji do swojego potencjalnego dotarcia.

Polecam tę metodologię, bo wydaje mi się trochę mniej zawiła i odporna na pewne nieścisłości, bądź luki.

Zaangażowanie, interakcje, a co z video?

Właśnie, video. Przecież mówiliśmy tutaj wyłącznie o widocznych interakcjach, tak? Tym, co możemy sprawdzić z każdego poziomu dla siebie i konkurencji. A zostaje przecież video, które odmieniamy przez wszystkie przypadki – Reelsy, Shorty, TikToki…

Oto kolejna luka ER. Nie bierze pod uwagę tego jak dużo obejrzeń wygenerowaliśmy, ile czasu spędzili użytkownicy na naszych treściach, jaka była retencja i na jakim procencie obejrzenia odpadli…

Dlatego też nie ma jednego idealnego wskaźnika, który odpowie nam na pytanie – czy mój profil rośnie? Spojrzymy na interakcje, stwierdzimy, że jest coraz gorzej. I pominiemy to co nam podpowie zakładka dotycząca video, a tam przecież szał, wszystkie video obejrzane po kilka razy i to w 90% długości!

Przede wszystkim warto sobie ustalić, co jest naszym celem, naszymi KPI i miarą sukcesu. Bo idealnego wskaźnika nie ma i pewnie nie będzie patrząc po tym ile dodatkowych formatów pojawia się w social media. Jednak jeśli chcecie mierzyć zaangażowanie pod Waszymi postami w prosty sposób, to Engagement Rate powinien sprawdzić się znakomicie.

A jakie jest Wasze podejście do Engagement Rate? Korzystacie, a może jeszcze w innym sposób mierzycie zaangażowanie? Komentarze są dla Was otwarte.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to będę wdzięczny za postawienie mi wirtualnej kawy. To mnie zmotywuje do dalszego pisania.

Możesz także zapisać się na mój newsletter, w którym co tydzień prezentuję ciekawe marketingowe i digitalowe treści.

Dodaj komentarz

Trending