
Facebook już tak często zmieniał wygląd swoich narzędzi do publikacji, że trudno mi nawet zliczyć ile podstron do tego przeznaczonych już widziałem. Okazuje się jednak, że z niektórymi formatami postów trzeba powalczyć chwilę dłużej żeby pojawiły się na naszym profilu.
Dzisiejszy wpis to taki krótki tutorial (no może nie do końca, bo screeny skutecznie wydłużą całość artykułu), który warto sobie zachować na później w zakładkach, nigdy nie wiecie kiedy będzie potrzeba opublikowania jednego z „zakazanych” formatów!
Dobra, trochę clickbait z mojej strony. Bo wcale nie dostaniecie za to bana, kary w algorytmie i mniejszego zasięgu do końca świata. Po prostu FB skupił się na innych rodzajach publikacji i te trochę ukrył przed większością użytkowników.
Do dwóch pierwszych postów na pewno będziecie potrzebować panelu reklamowego. Spokojnie, nie będziecie musieli wydać nawet złotówki.
Menadżer reklamowy Meta – dostęp tutaj.
Karuzele

Chcemy za pomocą kilku kafelków opowiedzieć o cechach produktu, usługi i potrzebujemy wygenerować karuzelę. Po pierwsze pamiętajmy, że potrzebujemy też linku, ale on może grać w ogóle drugie albo trzecie skrzypce i prowadzić po prostu do strony głównej Waszej WWW.
Wchodzimy do panelu reklamowego. Klikamy zielony przycisk Utwórz.

Mamy wybór celu reklamowego, klikamy w Ruch. W kolejnych krokach klikajcie dalej, aż dojdziecie do takiego widoku.

Tu przechodzicie na Zestaw reklam i w nim określacie, że reklama ma prowadzić na stronę internetową.

Spokojnie, jeszcze za nic nie płacicie, w ogóle nawet nie zapłacicie, bo reklama nie będzie dopuszczona do emisji. Teraz wchodzicie w ostatnie okno, czyli na poziom reklamy. Możecie użyć menu na górze, z lewej strony gdzie jest struktura kampanii lub po prostu kliknąć Dalej.

I na tym ekranie jedziecie trochę w dół, macie Reklamę karuzelową. Wybieracie i niżej już macie Materiał reklamowy.

Dodajecie grafiki, podpisy, główny tekst reklamy i link (jeszcze kawałek niżej), dobieracie przyciski (Dowiedz się więcej, Kup teraz itd.). Nie będziemy przedłużać, jak jesteście w tym miejscu, to raczej już i nic nie zepsujecie i nie jest trudno się połapać (pomimo, że to narzędzie Mety!) co i jak dodać. Klikacie Opublikuj. Następnie wracacie na główny ekran panelu reklamowego i klikacie przycisk przy nazwie kampanii, wyłączacie ją. Żeby na pewno nie zeżarło Wam piniądza.

Teraz czas na magię. Macie reklamę, która nie jest emitowana, to w takim razie jak ma się znaleźć na profilu? Wchodzicie na ten adres – Content Management Ads Posts.

I przed Wami taki widok. O dziwo do tej podstrony trudno się teraz w ogóle dostać z Business Suite/Business Managera czy jak to tam Meta chce nazywać. W niektórych miejscach nawet linki z ich tutoriali prowadzą… donikąd!
I na górze jest nasza karuzela, jako ostatni post reklamowy. Klikamy na nią.

To Wasza karta? To znaczy, post? Owszem! A widzicie ten przycisk „Działania”, rozwijacie go i tam jest magiczne „Opublikuj”. Klikacie i karuzela ląduje na Waszym profilu, a Wy możecie wrócić do panelu reklamowego i skasować kampanię, żeby Wam nie śmieciła.
Linkowany statyk

I znowu, jak publikujemy zwykły post, to nawet przy promocji na Aktywność jeśli chcemy dać link, to pojawia się tylko taka stopka. Zdjęcie pozostaje zdjęciem i przy kliku, po prostu się powiększa/otwiera w nowym oknie.
A co jeśli akurat chcemy zdjęciem organicznie przekierować na stronę i żeby było klikalne lub taki post promować na Aktywność i po prostu przejście na stronę ma być potencjalnie łatwiejsze dla najbardziej zainteresowanych odbiorców?
To powtarzacie wszystkie kroki z poprzedniej sekcji aż dochodzicie do wyboru pomiędzy Formatami. I zamiast Reklama karuzelowa, wybieracie Pojedynczy obraz lub film. Pamiętajmy, że wciąż jesteśmy przy tworzeniu kampanii na Ruch.

Konfigurujemy co tam chcemy napisać, dodajemy link i kursor kierujemy na zielone Opublikuj.
Znowu idziemy na podstronę Content Management Ads Posts, wybieramy naszego zdjęcio-linka i publikujemy na profilu. Kasujemy kampanię na Ruch i ewentualnie wpinamy go na Aktywność lub zostawiamy, by łapał zasięg organiczny.
Jaka jest korzyść z tego rozwiązania? Według moich testów (oczywiście nie są one reprezentatywne) to niższa stawka CPM, czyli za generowanie wyświetleń reklamy na Aktywność oraz trochę lepszy zasięg organiczny niż pozostałe wpisu – jakieś 10% wyższy.
Trochę dlatego, że to właśnie taka reklama na Ruch, ale widoczna dla wszystkich odbiorców profilu (potencjalnie). Także pewnie i jakiś sygnał w algorytmie ma z deczka inny niż po prostu link z zaciągniętą grafiką ze strony WWW lub post z obrazkiem i linkiem w treści opisu.
Teksto-galeria
Dzięki znajomemu odkryłem pewien „nieoficjalny” format publikacji. W sumie nie mam na niego lepszej nazwy. Na razie użyłem go u siebie tylko raz i efekt nie był może jakoś zaskakująco dobry, ale być może w Waszych działaniach odkryjecie dla niego lepsze zastosowanie.
Wygląda to finalnie tak:

Czyli mamy w poście galerię grafik, a zamiast tekstu w małym formacie jest tekst z tłem i to wciąż możliwy do zaznaczenia lub z klikalnym linkiem (!). Podobno ta hybryda zbyt często stosowana może stracić na zasięgu, ale jeśli chcecie wyróżnić jakiś wpis, to czemu by nie.
A jak to się ustawia Kuba? Wyjaśnisz?
Wyjaśnię, oczywiście!
Zaczynacie od tworzenia nowego wpisu z poziomu strony.

Dodajecie zdjęcia, najlepiej kilka. Za pomocą tego zielonego przycisku widocznego wyżej koło relacji live.

I na tym widoku klikacie X i usuwacie grafiki. Ważne, żeby nie zapisywać teraz posta.

Po usunięciu grafik wracacie do kroku 1 i możecie stworzyć post z tekstem i kolorowym tłem. Zatem klikacie na tła, dodajecie tekst i zaraz stanie się magia. Wystarczy, że klikniecie przycisk postowania.

I oto jest nasz post tekstowo-graficzny. Zajmujący sporo miejsca w feedzie i na pewno zwracający uwagę. Czy ma jakieś wyjątkowe efekty pod względem zaangażowania i zasięgu?
Póki co nie zauważyłem jakiejś diametralnej różnicy, ale pewnie sporo wynika z tego jak się Wasz profil pozycjonuje w algorytmie – o czym trochę tutaj pisałem – przy okazji mojego omówienia, czy statyczne grafiki na FB i IG mają jeszcze sens.
Dzisiaj to tyle, bardziej poradnikowo, mniej opiniotwórczo. Myślę jednak, że jeśli Facebook to tylko jedna z rzeczy jakie robicie w pracy lub wokół swojej marki, to powyższe rady na pewno Wam się przydadzą.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to będę wdzięczny za postawienie mi wirtualnej kawy. To mnie zmotywuje do dalszego pisania.
Możesz także zapisać się na mój newsletter, w którym co tydzień prezentuję ciekawe marketingowe i digitalowe treści.





Dodaj komentarz